Kolejne sesje z Lucyną Łobos: Sesje 1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9, 10, 11, 12, 13, 14, 15, 16, 17, 18, 19, 20, 21, 22, 23, 24, 25, 26, 27, 28, 29, 30, 31, 32, 33, 34, 35, 36, 37, 38, 39, 40, 41, 42, 43, 44, 45, 46, 47, 48, 49, Sympozjum, 51, 52, 53, 54, 55, 56, 57, 58, 59, 60, 61, 62, 63, 64, 65, 66, 67, 68, 69, 70, 71, 72, 73, 74, 75, 76, 77, 78, 79, 80, 81, 82, 83, 84, 85, 86, 87, 88, 89, 90




PIAST I RZEPICHA (26)

Sesja numer 26
Wrocław, 5 stycznia 2004
Seans przeprowadzony przez Lucynę Łobos metodą pisma automatycznego

Barbara:   - Pytanie do Samuela od Barbary Choroszy zadane przez Lucynę
Lucyna:   - Pytanie od Lucyny Łobos
Sława:   - Pytanie do Samuela od Sławy Malarz zadane przez Lucynę
Samuel:   - Odpowied? Samuela za pośrednictwem Lucyny Łobos.

Barbara:  Co się wydarzyło na dworze Piasta i jego żony, Rzepichy? Samuelu - czy zdołasz albo zechcesz odpowiedzieć na to pytanie?

Samuel:  Witajcie obie, ty Barbaro, i ty Lucyno. To, co powiem albo przekażę bardzo może się nie spodobać pewnej grupie ludzi. Otóż nawracanie ludzi, czyli pogan, rozpoczęło się już krótko po odejściu Jezusa. Wtedy to powstało pierwsze chrześcijaństwo, także pewne grupy uznały, że trzeba pogan nawracać do Boga.

Lucyna:  Przecież nawet poganie, jak to mówisz, wierzyli w Boga też prawdziwego.

Samuel:  Oczywiście, ich wiara była poparta uczynkami takimi, które płynęły z serca, ale teraz powróćmy do Piasta. Rzecz dzieje się pod koniec pierwszego tysiąclecia w Polsce i sięga Słowacji. Otóż według tych, co nawracali na wiarę w Boga, polscy poganie zasługiwali na szczególną uwagę i trzeba było opracować skuteczny plan nawracania. Więc mamy koniec pierwszego tysiąclecia po Jezusie. Do Polski już wydelegowane są grupy odpowiednio wyszkolonych do nawracania kapłanów. Jak już wiecie, książę Piast też należał do grupy pogan i on i jego żona mieli być poddani próbie posłuszeństwa jako pierwsi.

Lucyna:  Na czym polegały te próby, albo inaczej nawracanie pogan?

Samuel:  Spokojnie, do tego też dojdziemy. Otóż Piast i jego żona oraz rodzina żadną miarą nie mogli zginąć, z prostej przyczyny. Piast pochodził z prostej linii z Atlantydy i przy każdym kolejnym zejściu miał przekazywać cząstkę rodowodu Atlanty. A ponadto Piast miał jeszcze pozostawić po sobie spuściznę w postaci dzieci.

Lucyna:  Troszeczkę odejd? od tematu, ale nasunęło mi się pytanie. Czy wszyscy, którzy pochodzili z Atlantydy w swoich powrotach przynoszą cząstkę Atlantydy?

Samuel:  Słuszne pytanie i na temat. Tak, wszyscy, którzy pochodzili z Atlantydy, przekazują przy każdym wcieleniu tę cząstkę Atlantydy.

Lucyna:  Czy Piast przyjął chrzest i przeszedł na wiarę chrześcijańską?

Samuel:  Nie, Piast nie przyjął tej wiary, pozostał wierny swoim bogom.

Lucyna:  Co dalej z Piastem i kim byli ci nieznajomi, którzy przybyli do Piasta?

Samuel:  Pytasz o tych dwóch mężów odzianych w białe szaty, którzy to odwołali Piasta do drugiej izby i zaczęli rozmowę...

Lucyna:  Tak, przyjacielu, o tych mężów właśnie mi chodzi. O czym rozmawiali i kim byli?

Samuel:  Zatem odpowiadam. Byli to dwaj aniołowie odziani w ludzką materię, a zostali wysłani przez Boga Jahwe, który już dłużej nie mógł patrzeć na to, co wyczyniają kapłani, którzy te okrucieństwa właśnie czynili w imię Boga mówiąc, że właśnie tak każe Bóg. Posłańcy - tak ich nazwijmy - przyszli ostrzec Piasta przed tym, co jemu i jego rodzinie grozi. Uciekać w głębokie knieje, tam gdzie nie było jeszcze żadnej osady - tak kazali zrobić. Z tamtego też ukrycia posłańcy chcieli pomóc księciu zrobić odwet na kapłanach. Tak się też stało - ciężką porażkę ponieśli pierwsi chrześcijanie. Pierwsza próba była nieudana, tę bitwę poganie wygrali. Kapłani wycofali się po to, żeby wzmocnić swoje siły. Zbliżało się tysiąclecie, kapłani powracają do Polski i na Słowację. Trudny kraj i ludzie.

Lucyna:  Czy dalej mordowali?

Samuel:  Nie, już byli bardziej ostrożni, gdyż za jednego zamordowanego Słowaka albo Polaka ginęło pięciu kapłanów. Cały czas też ukazywali się ci dwaj mężowie dodając ludziom sił do walki. Ludzie wierzyli, że ich Bóg im pomaga, wysłuchał ich prośby.

Lucyna:  A pomagał? Przecież kapłani to też byli ludzie. Może należało tłumaczyć, mówiąc, że ?le czynią?

Samuel:  W tamtych czasach na nic zdało się tłumaczenie. Prawo - oko za oko.

Lucyna:  Okrutne czasy.

Samuel:  Bardzo okrutne, ale teraz te czasy w Erze Wodnika są bardziej okrutne.

Lucyna:  Czy jeszcze coś przekazali posłańcy księciu Piast?

Samuel:  Tak, zatem będziesz pisać. Posłańcy powiedzieli, że jego nasienie przyjmie chrzest i zostanie królem. Dalej było przekazane "żeby pozostawili znaki swojej wiary" czyli wiary w boga Słońca. Symbolem siły był też nied?wied?. Znaki te miały przetrwać do czasów Wodnika. Piast przekazał królowi pierwszemu, jakie jest posłannictwo owych mężów, a sam król wykonał polecenie i budował miejsca kultu boga światowida.

Lucyna:  Czy kapłani pozostawili w spokoju miejsca kultu pogan?

Samuel:  Nie tak spokojnie patrzyli, ale dalej obowiązywało prawo oko za oko.

Lucyna:  Czegoś tutaj nie rozumiem. Był chrzest, krwawa jatka - czego oni jeszcze chcieli?

Samuel:  Bezwzględnego posłuszeństwa, zniszczenia wszelkich znaków kultów pogańskich. Ludzie, a zwłaszcza Piast, obiecali posłańcom, że będą bronić swoich wierzeń, a zwłaszcza tego, co przywie?li praojcowie. Pojawili się obrońcy uciśnionych i pojawiali się zawsze tam, gdzie ludzie byli gnębieni. Ogromną sławą cieszył się książę, przyrodni brat Bolesława króla. Kochał jego lud, nienawidzili kapłani. Kres jego był bardzo przykry. Złapany, uprzednio zdradzony, ginie bardzo męczeńską śmiercią. W czasach dzisiejszych jest czczony jako święty i pod imieniem Krzysztof. Król Bolesław przejmuje pałeczkę po swoim bracie i przy każdej okazji odpłaca kapłanom za śmierć kuzyna. Dlatego w historii Bolesław zasłynął jako król - banita wobec religii. Kiedy umarł, było zabronione pochowanie króla w świętym miejscu. Kochany przez lud pochowany zostaje w miejscu kultu boga światowida.

Lucyna:  Czy to wszystko było mówione księciu Piastowi?

Samuel:  Tak - to i wiele innych rzeczy. Było mówione, że nadejdą czasy, kiedy ludzie poznają innych bogów i uwierzą w tego prawdziwego. Było powiedziane, że religia, która została wprowadzona siłą - upadnie.

Lucyna:  Powrócę jeszcze do jednej twojej odpowiedzi. Powiedziałeś, że Piast wraz z rodziną uciekał w głąb kraju. Czy powiesz mi gdzie się schronił?

Samuel:  Odpowiadam - jego schronieniem była dzisiejsza Wielkopolska. Tam były ogromne lasy i bez znajomości terenu nie sposób było się poruszać. Kto wszedł w te lasy, po prostu ginął. Na terenie dzisiejszego poznańskiego rosła właśnie osada Piasta.

Lucyna:  Czy Polacy to naród pogański? Jego korzenie pochodzą z Atlantydy - to wiem, a czego jeszcze nie wiem?

Samuel:  Posłuchaj uważnie - nie ma ludu pogańskiego. To kapłani na użytek własny tak głosili, chcieli mieć władzę nad światem. Każdy człowiek, który postępuje z miłością wobec drugiego człowieka jest godny miłości Boga i ta religia jest wtedy właściwa. Nie przynależność, ale godne postępowanie - to czyni religię prawdziwą.

Lucyna:  Czy jest jeszcze coś, o czym Piast się dowiedział, kiedy to po raz pierwszy na jego dwór przybyli owi posłańcy?

Samuel:  Tak, rozmowa dotyczyła przyszłości, gdyż już wtedy zegar czasów był włączony. Posłańcy mówili, żeby dobra były gromadzone w sercu, a nie ziemskie, gdyż każde nagromadzone dobro za życia owocuje przy następnym wcieleniu. Tego też nauczał, dlatego to lud za czasów Piasta, króla Bolesława, był otwarty i kochający się wzajemnie.

Lucyna:  Jeszcze powrócę do jednego pytania. Jezus wyszkolił uczniów, którzy byli wierni jego naukom, więc skąd tyle zła?

Samuel:  O czymś zapomniałaś. Przecież oprócz uczniów Jezusa byli także faryzeusze i uczeni w piśmie, a wśród nich właśnie ci, co przybrali ciało ziemskie, a pochodzili z innej planety i robili wszystko, żeby nie wprowadzić nauki Jezusa w życie. Tak się dzieje do czasów obecnych.

Lucyna:  I na to wszystko jest przyzwolenie od Boga?

Samuel:  Rady Bogów - tak, jest przyzwolenie. Istoty ludzkie są czymś w rodzaju eksperymentu i na ten eksperyment patrzą inne światy. Ten eksperyment nie powiódł się i trzeba by było wymienić istoty ludzkie na inne, poza małymi wyjątkami, do których dotarło wołanie o przebudzenie się. I te właśnie istoty ludzkie mają ten znak życia.

Lucyna:  Powrócę jeszcze do Piasta, dlatego to proszę odpowiedz mi na to ostatnie pytanie. Pomiędzy Piastem a królem Bolesławem zrobiłeś przerwę, dlaczego?

Samuel:  Gdyż obaj książęta (królowie, gdyż byli to królowie uznani przez lud) Mieszko I i Mieszko II nie odegrali większej roli w tym, co się wydarzyło. To, co się miało zapisać na kartach historii, to wydarzenia Piasta i Bolesława. Fakt tylko jeden zasługuje na uwagę taki - Mieszko I budował zamek na ślęży oraz lądowisko, które było wcześniej, ale nie w pełni dostosowane.

Lucyna:  Czy można przez to rozumieć, że już za czasów Piasta...

Samuel:  Tak, za czasów Piasta przybywali bogowie na Ziemię na swych ognistych rumakach. Ludzie z ogromnym szacunkiem, a nawet z boja?nią, odnosili się do przybyłych bogów. Były to istoty z Syriusza albo z Marsa. Przybywali po to, żeby wydobywać minerały z tej tajemniczej góry. Najczęściej odbywało się to dwa razy w roku. Są tam jeszcze oprócz minerałów rudy żelaza i coś w rodzaju ciekłej rtęci. Piast od owych mężów posłańców, oprócz przestrogi, otrzymywał informacje jak udoskonalić pracę ludzi na płaskowyżu po to, żeby kiedy przybędą, szybko wykonali swoją pracę.

Lucyna:  O matko!!!... Jak to wyglądało, kiedy przybywali?

Samuel:  Prosto. Kiedy się patrzyło, to wyglądało jak gdyby spadał ogień z nieba? Potem, kiedy pracowali, ognista kula wisiała w powietrzu, a z góry z wielkim hukiem spadały kamienie, przy tym powiększał się płaskowyż. Potem wszystko ucichło, a ognista kula unosiła się do góry i znikała w niebiosach. Tak to widzieli ludzie. Piast wydatnie współpracował z przybyszami, natomiast Mieszko I i Mieszko II odmówili współpracy z przybyszami. Już byli mocno skażeni naukami kapłanów. Współpracę podejmuje dopiero Bolesław, bardzo uparty król, który pomimo, że przyjął chrzest, zrobił to co jego dziad. Dalej była współpraca z przybyszami z niebios.

Lucyna:  Już naprawdę ostatnie pytanie. Jak wiem z historii, ostatni raz góra ślęża wyrzucała kamienie 1000 lat temu. Czy jakieś złoża jeszcze tam pozostały, czy też wszystko zostało wydobyte?

Samuel:  Ciekawość, ogromna ciekawość. Nie wszystko zostało wydobyte, przecież wejdziecie do środka. Nie zasycę waszej ciekawości, mogę tylko obiecać, że będziemy czuwać. Mogę tylko dodać, że już czas nastał odsłonić tajemnicę. Dziękuję.

Część druga, wykonana na życzenie Sławy Malarz
Wrocław, 7 stycznia 2004
Seans przeprowadzony przez Lucynę Łobos metodą pisma automatycznego

Sława:  Czy naukowcy wiedzą o roku 2012 i wydarzeniach, jakie mają nastąpić?

Samuel: Witaj Sławo, oczywiście odpowiem tobie na przysłane pytania. Czy naukowcy wiedzą o roku 2012 i wydarzeniach, jakie mają nastąpić? Oczywiście, że wiedzą, wie Pentagon, wie NASA, wie Rosja. Wiadomo, że przesunięcie osi Ziemi pociągnie za sobą ogromne zniszczenie na Ziemi i zginie bardzo dużo ludzi. Wiadomo, że jest to oczyszczanie, w co w ogóle nie wierzą ludzie nauki. Teraz w wielkim popłochu jest szukanie rozwiązania, oczywiście tylko dla niewielkiej grupy ludzi. Są odpowiednio wyposażone schrony na wiele tysięcy ludzi, ale to wszystko jest mało, żeby rozwiązać problem. Trzeba by było kilka milionów ludzi przesiedlić na inną planetę. Taką planetę już znaleziono - oczywiście jest to Mars. Sama planeta na powierzchni jest martwa, ale za to pod powierzchnią tej ziemi znajduje się to, czego potrzebują ludzie, czyli schrony i to dobrze wyposażone. Tylko ten mały problem - te schrony są zamieszkałe. Jeszcze naukowcy nie wiedzą, kto tam zamieszkuje, ale fakt jest faktem. Naukowcy mają jeden cel - zniszczyć tych, co zamieszkują Marsa. Nagminnie latają na Marsa. No cóż, każda wysłana sonda ma cel strategiczny i każda też sonda zostanie zniszczona. Naukowcy ziemscy nie wygrają z Marsem. Ziemskie istoty, zwłaszcza takie nieodpowiednie, Marsa nie skolonizują.

Sława:  Co ludzie mogą zrobić w tej sprawie?

Samuel:  Oczywiście, że ludzie by mogli zrobić bardzo dużo w tej sprawie. Na pewno nie bezpośrednio, gdyż technika na Ziemi jest ciągle w powijakach. Mogą natomiast to, że mogą się zjednoczyć energetycznie i wysyłać w kosmos dobrą, pozytywną energię. Natomiast istoty z Marsa, z Drugiej Ziemi czekają w pełnej gotowości, żeby Ziemi pomóc, bo nie chodzi o to, żeby zniszczyć Ziemię, ale ratować tyle, ile się tylko da. Przecież Ziemię można zasiedlić innymi istotami. Gdzie to jest powiedziane, że tylko istoty ludzkie będą na Ziemi. Równie dobrze mogą przybyć inni, tacy, którzy ten klejnot uszanują. Po takim przewróceniu Ziemi do góry nogami Ziemia sobie odpocznie, a potem zasiedlenie. Taki jest projekt, ale na Ziemi są wspaniałe istoty ludzkie, które zasługują na to, żeby żyć na Ziemi. I to dla nich będziemy jednych usuwać, drugich wspierać.

Sława:  Samuelu, co myślisz o Misji Oriona?

Samuel:  Jaka jest moja opinia odnośnie tego faktu, jak misja Orion. Błąd, ogromny błąd popełniają ludzie nauki. Nie jest sztuką schować się jak szczur, albo uciekać przed grożącym niebezpieczeństwem, a tak to właśnie czynią ludzie nauki. Chcą ratować własną skórę i skórę rodziny. Cała reszta ich nie obchodzi. Myślą sobie - przecież pod ziemią miejsca jest mało. To samo dotyczy Marsa, tam też miejsca jest mało, zasiedlić można tylko wybrańcami. Faktem jest niezaprzeczalnym, że kiedy sondy są wysyłane, na Ziemię do komputerów płyną informacje - i to od kogoś. I na pewno ci, co wysyłają informacje nie pozwolą się wykurzyć. Był sygnał przekazany z Oriona, co do ratowania Ziemi - odrzucony zostaje. Istoty ludzkie boją się jednego, żeby ci przybysze z Oriona nie zechcieli skolonizować Ziemi. Przecież patrząc na poczynania ludzi nauki, to naprawdę nie ma innego wyjścia, jak tylko oddać się w ręce mądrzejszych. Trzeba ratować nie tylko siebie, ale i Ziemię. Jeszcze raz powtarzam, misja Orion - misja pokojowa. Cel - ratowanie Ziemi i ludzi.

Sława:  Co z Faraonem Cheopsem?

Samuel:  Pytanie dotyczy tego nieszczęsnego Faraona, który jest kością niezgody coraz większej grupy ludzi. Jedni mówią - po co naruszać spokój Faraona, albo - co może dać odkrycie grobowca? Już tyle razy mówiłem, powtórzę po raz setny. Faraon jest kluczem do bramy czasu, tą bramą jest Piramida. Po włożeniu klucza do bramy, otworzą się wrota i kanał zostanie uruchomiony. Inaczej - powstanie połączenie sieci, które składa się z pola energomagnetycznego, co będzie stanowiło zabezpieczenie dla całej Ziemi. Padło pytanie czy takie zabezpieczenie uchroni Ziemię przed przesunięciem osi Ziemi? Co jest przerażające, jeśli ktoś potrafi myśleć. Otóż ten lud z Drugiej Ziemi ma taką właśnie propozycję: pomożemy wam, ale pozwólcie nam działać!!! Przecież Ziemia naprawdę nie przestanie istnieć. Istnieć przestać mogą ludzie. Czy tępota ludzka jest tak wielka, żeby tego nie widzieć? A może jest to zwykłe zarozumialstwo pewnej grupy ludzi? Zatem wygląda to jak rebus: Faraon + Piramida + Orion uchroni przed przesunięciem osi Ziemi. Jeśli to nie nastąpi, skutki będą opłakane, ludzie wypiją piwo, jakie sobie nawarzyli. My, istoty duchowe wespół z istotami z Oriona zadbamy o przeżycie osób wybranych. Taka jest prawda, Sławo, taka jest prawda, Barbaro. Czy tak być powinno, że zamiast prosić, zaczynamy już krzyczeć do istot ludzkich? Przecież to wszystko, co się dzieje na Ziemi nie jest tylko albo dziełem przypadku, albo "tak zawsze było", jak to często słyszę. Było, oczywiście, ale nie na taką skalę. Teraz życzylibyśmy sobie, żeby było tych jaskółek coraz więcej. Po otwarciu głównego kanału Oriona otworzą się inne kanały energetyczne połączone z Ziemią. Ziemia nie umrze. A teraz - jak to napisałaś, Sławo - przesyłam uściski wraz z energią dla wszystkich jaskółek. Dziękuję.